PAP, 2006.07.31 10:44

Białoruś: Realne bezrobocie kilka razy większe

Oficjalna stopa bezrobocia wynosi na Białorusi 1,5 proc. Ministerstwo pracy przyznaje jednak, że w 10-milionowym kraju jest też 600-700 tys. osób zaliczanych do kategorii "nieaktywnej ekonomicznie ludności".

Informuje białoruska redakcja radia Deutsche Welle.

Są to ludzie, którzy oficjalnie nigdzie nie pracują i nie są brani pod uwagę na rynku pracy. Jak podkreśla ministerstwo, nie płacą oni podatków, z drugiej jednak strony mają prawo do świadczeń socjalnych, takich jak gwarantowana emerytura. Zmianę polityki wobec tej kategorii obywateli zapowiedział wiceminister pracy Waler Paułou. "Mimo podejmowanych kroków sytuacja w sferze zatrudnienia jest dość napięta" - przyznał.

Państwo zamierza więc uściślić liczbę "nieaktywnych ekonomicznie", ustalić, dlaczego nie pracują i z czego żyją, a także za pomocą "bodźców ekonomicznych i administracyjnych" podjąć próby "wciągnięcia ich w oficjalne stosunki pracy".

Spośród formalnie zarejestrowanych 66 tys. bezrobotnych około połowa pobiera zasiłek, wynoszący na Białorusi równowartość ok. 16 euro (przy średniej płacy ok. 220 euro). Prawo do zasiłku ma bezrobotny, który co najmniej dwa miesiące przepracował społecznie, np. zbierając kamienie w kołchozie.

Białoruska opozycja podkreśla, że groszowy zasiłek, równy jednej czwartej minimum biologicznego, przy konieczności pracy sprawia, że ludziom nie opłaca się rejestrować.

Przesłanki do dalszego obniżenia stopy bezrobocia stworzą zapowiadane przez rząd nowe rozwiązania. Planuje się, że bezrobotny będzie wykreślany z rejestru po trzech latach. Władzom lokalnym przekazana zostanie decyzja, jak długo bezrobotny ma pracować społecznie, by otrzymać zasiłek. Może to oznaczać, że w małych miejscowościach, gdzie trudno znaleźć zatrudnienie, przyjdzie pracować na zasiłek przez cały rok.

Jak twierdzi były minister pracy Alaksandr Sasnou, stosowana na Białorusi metodologia ustalania stopy bezrobocia wprowadza w błąd. Według niego, realne bezrobocie w kraju jest co najmniej 3-4 wyższe od oficjalnego.

"Na Białorusi rejestruje się dalece nie wszystkich bezrobotnych, a na całym świecie ich liczbę ustala się za pomocą badań socjologicznych" - podkreślił Sasnou. "Jeśli doprowadzić nasz system do absurdu, to można niby całkowicie zwalczyć bezrobocie i - jak za czasów radzieckich - wprowadzić pojęcie pasożytnictwa" - dodał.