Patologie gospodarcze i społeczne PRL

 

INWESTYCJE

Cytaty z książki "Gierek" - J. Rolicki

"...Budowa, powiedzmy, restauracji w Szczyrku w tamtych latach [tzn. w czasach Gomułki] wymagała wprowadzenia jej, po pierwsze do planu inwestycyjnego Ministerstwa Handlu Wewnętrznego, a następnie przyznania limitu środków finansowych, a także oddzielnie materiałowych. Dopiero gdy wszystkie warunki zostały spełnione, można było przystępować do budowy zaplanowanej mikroinwestycji. Budowa w dowolnym mieście na przykład dziesięciopiętrowego budynku wymagała wówczas zgody co najmniej wicepremiera ..."

http://www.ipn.gov.pl/a_121201_stan_woj_prog_dudek.html   :

"...Jednym z głównych problemów gospodarki w okresie stanu wojennego i latach późniejszych stała się konieczność drastycznego ograniczenia importu z tzw. drugiego obszaru płatniczego czyli państw kapitalistycznych. Wynikało to zarówno z sankcji ekonomicznych, jak i chronicznego braku dewiz. "Obecnie 1150 zakładom grozi częściowe ograniczenie produkcji, a 151 zupełna likwidacja z powodu braków surowcowych i materiałowych" - informował w lutym 1982 r. kierownictwo PZPR Marian Woźniak. "

http://www.niniwa2.cad.pl/komunizm_gospodarka_prl_ipn.htm   http://www.ipn.gov.pl/biuletyn2_02.pdf

"...Największym jednak problemem było to, że w niedokończonych inwestycjach pogrzebano około biliona złotych.
Barbara Polak - Mam w oczach obraz takiej degrengolady przemysłowego krajobrazu polskiego - walające się zardzewiałe maszyny, błoto, zwaliska unieruchomionego sprzętu. To było widać nawet z okien pociągu, gołym okiem.
Krzysztof Madej - Tak właśnie wyglądały efekty zamrożenia inwestycyjnego, przerywano inwestycje, bo nie było na nie środków. Wartość nieprzekazanych do użytku inwestycji w 1980 r. szacowano na około 70 proc. ich wartości kosztorysowej."

"Reformy gospodarcze w PRL (1982-1989) - Próba ratowania socjalizmu " (Dariusz T. Grala) str. 243

"...Wydłużył się średni okres realizacji inwestycji z 35 miesięcy w 1980 do 47,5 miesiąca w 1984, a dla 1986 obliczono że wynosił on nawet 51,4 miesiąca (w tym w przemyśle 61). Przewwlekane w czasie projekty inwestycyjne lub częste zaniechanie realizacjii budów skutkowały wzrostem zacofania technicznego lub nawet niszczeniem obiektó przy których wstrzymano roboty budowalne."

http://www.ipn.gov.pl/biuletyn2_02.pdf

"...autor tekstu, który pojawil si na łamach warszawskiej ,,Kultury", porównując pracę polskich budowniczych w kraju i w RFN, zauważał, że za granicą budują trzykrotnie szybciej. ,,Są to ci sami robotnicy, ten sam nadzór techniczny i te same maszyny, a dodajmy ­ o dziwo ­ polskie budowy na Zachodzie zyskały opinię uporządkowanych, czystych

 

DOCHODY I ZAOPATRZENIE LUDNOŚCI

"Minimum socjalne i minimum kryzysowe a warunki życia rodzin robotniczych" L. Daniszczuk (za "PRL. Trwanie i zmiana. 2003)

W 1982r. 26 % osób pracujących oraz 40% emerytów i rencistów nie osiągało dochodów na poziomie minimum socjalnego.

W 1983 już 32 % osób pracujących oraz 58% emerytów i rencistów nie osiągało dochodów na poziomie minimum socjalnego.

 

Z grupy dyskusyjnej net.jokes 27.10.1983 :

http://groups.google.pl/group/net.jokes/msg/b8a9724e7c388292?dmode=source&hl=pl

"... I've heard of rationing food or gasoline, but in Poland they ration
shoes!  The dry wits at the "Times" put it this way:
        "Shoes, rationed at one pair a year, are one of the items in short
        supply here, with production so limited that one-third of the ration
        coupons are not used."
What a scream!  With only one pair per year, I bet that when someone in
Poland loses a shoe, there's a lot of "sole" searching going on!  Another
humorous item is Poland's lagging economy.  The "Times," in its usual droll
manner, says:
        "The building industry is particularly far behind -- the wait for an
        apartment can take up to 25 years."
Twenty-five years!  I thought finding an apartment in Manhattan was bad, but
this is a riot! "

 

Cytat ze strony http://www.historia.terramail.pl/prasa/kartki_oporniki_bimber.html :

"...Wzrosły ceny, ale towarów nie przybywało. Nadal niemal wszystko trzeba było wystać w kolejkach, załatwić, skombinować, mieć dojśście do mięsa, rajstop, papieru toaletowego, skarpetek, lekarstw, cytryn, pomarańczy, dobrej książki, wakacji w kraju (bo wyjazd za granicę był jedynie marzeniem), do miejscówki w pociągu. Kwitło więc drobne łapówkarstwo, które dzisiaj nazywamy korupcją. Np. dojście do mięsa kosztowało pół litra wódki raz na miesiąc lub dwa. Dojście do pół litra wódki kosztowało bombonierkę raz na miesiąc lub dwa. Dojście do bombonierki... ."

Sonda TVP w sklepie monopolowym w I połowie lat 80-tych :

 

Milicjant opowiada o przestępcach wykupujących towar ze sklepów :

 

Cytaty ze strony : http://rainbow.mimuw.edu.pl/~tometzky/humor/prl.html  , http://www.dowcipy.listonosz.net/absurdy_prl.html  :

"Skarga z 1987 roku: O godz. 8.30 na stoisku było około 17 kg baleronu. O godz. 9 baleron został wykupiony. Ja oraz inni klienci zażądaliśmy dodatkowego wydania wędlin z chłodni. Ekspedientka wyszła na zaplecze i stwierdziła, że kierowniczka zabrała klucze do chłodni. Poszła po nią. Kierowniczka oświadczyła, że nic w chłodni nie ma. Jednak z wcześniejszego zachowania ekspedientki (znaczące mruganie okiem) wynikało, że towar jest. Jako klienci zażądaliśmy komisyjnego sprawdzenia zawartości chłodni, ale odmówiono nam tego, twierdząc, że to nie nasza sprawa. Kwestionujemy prawo kierowniczki do zabierania klucza. Nie wierzymy, że w chłodni była tylko słonina, bo w tym wypadku zamykanie jej nie miałoby przecież sensu - Gotlib Stefania, Teresa Mudzka, Anna Dobrowolska. 
Wyjaśnienie kierowniczki: Była wolna sobota. Dostałam dorzut wędliny - 30 kg baleronu. Nie wprowadziłam wagowych ograniczeń, ażeby sprzedaż odbyć bez jakichkolwiek zatargów ze strony klienta. O godz. 9 skończył się więc towar. A w chłodni naprawdę nic nie miałam.  "

Skarga z 1985 roku: Około godz. 11.30 przyszłam do sklepu mięsnego, aby ustawić się w kolejce. Oczywiście nic już nie było o tej godzinie, ale ponieważ dostawa poranna jest zawsze dzielona na sprzedaż przedpołudniową (o godz. 8) i popołudniową (o godz. 16), liczyłam, że jakiś towar zostanie o godz. 16 wyłożony. Było nas takich 20 osób. Pytaliśmy ekspedientki, czy warto stać, ale nie wiedziały, co będzie, tylko że na pewno będą wyłożone parówki z porannej dostawy. Czekaliśmy więc w ciemno do 16. Kiedy wystawiono towar, okazało się, że wszystkiego jest b. mało. A parówki z porannej dostawy w ogóle wyparowały. Domagaliśmy się kontroli komisyjnej zaplecza i tego, co tam zostało odłożone, ale nie pozwolono nam na te społeczną inicjatywę - R. Korpal, A. Bedkowska, S. Jędrzejczyk, D. Kozłowska. 
Wyjaśnienie kierowniczki: Parówki zostały sprzedane na żywienie zbiorowe dla kolonii. "

Skarga z 1988 roku : Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy 
Wyjaśnienie kierownika: Miód znajdujący się na wystawie będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już sporządzona lista na te towary, ale klient stwierdził, że tyle to on nie będzie czekał. "

Skarga z 1984 roku: Mimo iż nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie, proszę o sprzedanie mi 30 dkg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi zależy - Wajdzik Alina.
Dopisek kierowniczki: Odmawiam ze względu na stany zerowe wędlin.

 

Cytaty ze strony "Czar PRLu" :

W 1982 roku kilkadziesiąt par majtek i staników rozlosowano w gdańskim "Dalmorze" jako nagrodę za niestrajkowanie po delegalizacji "Solidarności"... Strajk i tak się jednak odbył."

"Promieniści" donosili w 1984 roku, iż żądanie zwrotu kartki zaopatrzeniowej już po 48 godzinach o śmierci każdego obywatela wysyła najbliższej rodzinie Dział Reglamentacji Wydziału Handlu w Krakowie.

W Legnickiem natomiast w tym samym roku ciepłe kalesony można było kupić tylko dysponując receptą lekarską.

W zakładzie "Ursusa", gdzie produkowano silniki na licencji w 1984 roku, akurat w dniu wizyty towarzyszy z ZSRR brakowało części, więc załoga nie pracowała. Szybko rozmontowano zatem gotowe silniki i produkcja ruszyła.

 

SYTUACJA GOSPODARCZA I HANDEL W PRL-U

 

http://newspaper.org.pl/teksty/prl_dla_wybranych.php

"...Na inną patologię w życiu codziennym wskazywał KSS "KOR", który apelował o zniesienie sklepów komercyjnych. Sprzeciw wywoływał także proceder częstego podnoszenia cen towarów konsumpcyjnych, poprzez formalną zmianę gatunku na zasadach nowości, nowalijek, itd.. Oburzenie ludności powodował fakt sprzedaży w normalnie dostępnych punktach handlowych towarów o bardzo niskiej jakości w porównaniu do sklepów "za żółtymi firankami", szczególnie wędlin. W dziedzinie eksportu zagranicznego wskazywano na rabunkowy wywóz żywności i innych towarów, co wiązało się pośrednio z serwilizmem wobec ZSRR (m.in. zaspokajanie deficytu kołchoźniczej gospodarki). Dodatkowo wskazywano na kryzys w budownictwie, co nie tylko przejawiało się problemem w uzyskaniu własnego mieszkania, ale także czynszem, sięgającym 3 tys. złotych w 1977 roku.

Szczególnie irytujący dla społeczeństwa był fakt istnienia w Polsce grup uprzywilejowanych, które cieszyły się większymi świadczeniami socjalnymi, poborami, a także posiadały do swojej dyspozycji własną sieć sklepów, niedostępną dla zwykłego obywatela. Podczas polskiego sierpnia 1980 roku ujawniły się dążenia do zlikwidowania ulg tych grup zawodowych (MO, SB, aparat PZPR...), poprzez podniesienie świadczeń obywateli do tego właśnie poziomu.

http://facet.interia.pl/ciekawostki/popularnonaukowe/news/kiedys-to-sie-pilo,1089898,4822

„...w połowie lat 80. szacowano, że wydatki statystycznego Polaka na alkohol przewyższały aż o 40 proc. wydatki na mięso, a o 60 proc. wydatki na ubranie. Innymi słowy, Polacy wydawali na alkohol pieniądze, których nie mogli przeznaczyć na inne cele z powodu m.in. "braków i niedoborów" ...”



SOCJALISTYCZNA ALOKACJA ZASOBÓW


Cytat ze strony : http://www.republika.pl/tadbin/6_04.htm :

"...Np. 1 bochenek chleba kosztował w sklepie 4 zł. (niezmiennie przez 20 lat), gdy w latach 70. dwa razy tyle kosztowała importowana z USA pszenica, z której go wypiekano. Efektem było zaciągnięcie (tylko na zboże) 8 mld. dolarów kredytów przez państwo, a z drugiej strony masowe skarmianie chlebem trzody chlewnej. Podobny przykład wielkiego marnotrawstwa to skarmianie cieląt mlekiem, kupowanym w sklepach po znacznie niższej cenie, niż dostawał hodowca za sprzedawane mleko w skupie...."

Cytat ze strony : http://www.agroprzemiany.awrsp.gov.pl/2000_07_08/1.html

"...Ogromny import zbóż i pasz, był jedną z przyczyn ogromnego zadłużenia Polski. Szacuje się, że w roku 1989, prawie trzecia część zadłużenia naszego kraju była konsekwencją importu zbóż i pasz. Taka polityka kształtowała dochody rolnicze na znacznie korzystniejszym - relatywnie - poziomie niż teraz, powstrzymywała jednak potrzebne zmiany strukturalne. To jest przyczyną, że niektórzy rolnicy wspominają tamte lata, jako niezwykle korzystne. Taka polityka oznaczała nieuchronne bankructwo ekonomiczne PRL-u. Ogromna skala marnotrawstwa np. spasanie chleba, mleka, w statystykach ujmowana była jako ... wysokie spożycie żywności."

Cytat z "Polityka kształtowania cen dóbr konsumpcyjnych w Polsce Ludowej" M. Jastrząb :

"...Ponieważ jednak w gospodarce socjalistycznej cena miała spełniać rolę socjalną a nie służyć alokacji zasobów, problem karmienia świń chlebem powracał i okazywał się nierozwiązywalny nie tylko w Polsce, ale w skali całego bloku radzieckiego"

http://www.potempski.com/Background/reglamentacja.htm

...Pod koniec lat 80. ceny skupu płodów rolnych są już dwukrotnie wyższe od detalicznych cen żywności.

Cytat z "Dlaczego...chrupią bułeczki ?"

"...Warto zaznaczyć, że świeże pieczywo stanowiło symbol dobrobytu nie tylko w PRL-u. Jak zauważył, powołując się na książkę Richarda Grunbergera "Historia społeczna Trzeciej Rzeszy", badacz "polityki kulinarnej" Polski Ludowej Stefan Bednarek, obietnice w sprawie powszechnej dostępności w sklepach "pszennych bułeczek" składał już w 1938 Hermann Göring, wywołując zresztą w ten sposób aplauz swoich zwolenników zgromadzonych na zlocie NSDAP w Norymberdze. Jak ważnym, niemal strategicznym towarem było w czasach ministra Krasińskiego świeże pieczywo, może świadczyć przypadek Kazimierza Szumańskiego, nazywanego w ówczesnej prasie "bułeczkarzem z Przemyśla".
Szumański, oskarżony o spekulacyjny obrót deficytowymi bułeczkami i rogalami, został 10 października 1985 skazany przez Sąd Rejonowy w Przemyślu na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz na wysoką grzywnę."

Cytaty z http://profit.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=1839&Strona=2 :

"...Polski I sekretarz partii na handel detaliczny nie miał jednak czasu. Wiedział natomiast, że Niemiecki Czerwony Krzyż otrzymał aż 240 tys. podań od obywateli polskich (często pochodzenia niemieckiego), którzy chcieli emigrować do RFN. Tajne rozmowy o cenie, jaką Bonn mogłoby zapłacić za tych ludzi, trwały przez wiele miesięcy. Wreszcie 1 sierpnia 1975 roku w Helsinkach, podczas szczytu KBWE (Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie), Gierek i kanclerz RFN Helmut Schmidt osobiście podjęli się negocjowania warunków transakcji. Targi trwały niemal całą noc (siedem godzin). Ostatecznie RFN zobowiązała się wypłacić Polsce 1,3 mld marek pod pretekstem zwrotu rent i emerytur, które państwo polskie wypłacało swoim obywatelom, zaliczając w poczet stażu zawodowego przymusową pracę w niemieckich fabrykach w czasie wojny. Kolejny miliard marek przekazywano Polsce jako niskoprocentową pożyczkę w wysokości 2,5 procent. W zamian za te pieniądze miano przez kolejne cztery lata wypuścić stopniowo do Niemiec 125 tys. osób. Niemcy nie chcą jednak podania do publicznej wiadomości tych zobowiązań. Ich stanowisko odpowiada naszym władzom, które nie mają ochoty na płacenie byłym więźniom rekompensaty w markach. Osiągnięte porozumienie było możliwe tylko dlatego, że nasi na gwałt potrzebują gotówki" - zanotował w swoim dzienniku obecny w Helsinkach Mieczysław F. Rakowski, redaktor naczelny "Polityki" i członek Komitetu Centralnego PZPR. "

"...Wobec złej jakości wyrobów przemysłowych najbardziej realną nadzieją na dewizy stały się surowce, a zwłaszcza węgiel. Sprzedawano go za granicą po zaniżonych cenach, byle tylko zdobyć jak najwięcej wymienialnej waluty. Wydobywający czarne złoto górnicy zmuszani byli pracować coraz więcej i więcej. Najpierw przez cały tydzień, także w soboty i niedziele, wyrabiając 34-35 dniówek w jednym miesiącu. Od roku 1979 zaczęto też wprowadzać czterozmianowy system pracy, jednocześnie nie podnosząc zbytnio zarobków. Gwałtowny wzrost wypadków śmiertelnych w kopalniach ani przemęczenie górników nie robiły na rządzących wrażenia. Wydobycie węgla z 179 mln ton w roku 1976 wzrosło do 201 mln ton w roku 1979, ale kupienie go w kraju stawało się powoli wręcz niemożliwe. Taki sam los spotkał produkcję mięsną, gdyż akurat ten artykuł dawał się łatwo sprzedać. W Polsce zaczął krążyć wtedy dowcip, że największym marzeniem świni jest to, żeby choć jej serce pozostało w ojczyźnie. "

"...Według nowych planów impas miało przełamać zniwelowanie do końca roku 1980 deficytu w handlu zagranicznym przez zwiększenie eksportu o 25 proc. i zmniejszenie importu o 15 procent. Na sprzedaż szło już wszystko, co miało zbyt w krajach płacących twardą walutą. Nielegalne pisma wydawane przez opozycję informowały, że nawet zapasy surowicy z polskich banków krwi wędrują za dewizy na Zachód. Co tylko na pozór brzmiało nieprawdopodobnie, gdyż rzeczą dużo bardziej absurdalną wydawać by się mogło zaciąganie wysoko oprocentowanych pożyczek na spłatę nisko oprocentowanych. A tak na początku 1980 r. ratowała się przed katastrofą gospodarczą ekipa Gierka. Gdy w owym czasie banki w RFN odmawiały już dalszych pożyczek, wówczas rządzący w PRL komuniści zaproponowali jako zastaw złoża wanadu i tytanu, niedawno odkryte na Suwalszczyźnie. "

 

"Z SUPER EXPRESSEM po PRL czyli Tęsknota za Centralą"

"...W niektórych hurtowniach można było nabyć przeterminowane towary najrozmaitszego asortymentu. Jeden z programów STS - osnuty był wokół losów faceta, który kupił parę tysięcy butelek skisłego szczawiu, płacąc po pięćdzisiat groszy za flaszkę. Szczaw wylał, butelki wymył i sprzedał po złotówce za egzemplarz..."

"... Na imieniny nie można było kupić szampana czy wódki, ale za sprzedane butelki dostawało się talon na alkohol. Kupilismy 2 skrzynki octu i też dostalismy, a octu miała rodzina na  5 lat...."

"Kurier Chemiczny 3/1991" http://znik.wbc.lublin.pl/ChemFan/Publikacje/AlkoholEtylowy.html :

"...Interesujące jest, że kilka lat temu produkowano w Polsce wódkę "Vistula" i "Baltic", prawdopodobnie wykorzystując technologię opartą na hydratacji etylenu. Badania specjalistyczne wykazały, że nie nadaje się ona do spożycia ze względu na wysoką zawartość składników toksycznych. Producenci tłumaczyli natomiast, że jest ona dobra, gdyż nawet eksportują ją do Australii.
Po pewnym czasie przyszły z Australii informacje, że polski alkohol nabywają główni tubylcy z różnych plemion i po zmieszaniu z niewielką ilością benzyny i krwią kazuara spożywają podczas obrzędów religijnych. Wypicie takiego płynu dostarczało miejscowym czarownikom nadprzyrodzonych mocy. "

"Polityka" - "Wołciel na przydział"

"...W styczniu 1985 r. Stanisław Pawłowski z NIK szczerze przyznawał, że "właściwie to nie wiemy, komu i jaka kartka się należy". W rezultacie wydawano ponad normę prawie 1 mln kartek na mięso (oraz 2 mln na cukier i 1734 tys. na masło). Reglamentacja była też niezwykle kosztowna. Olbrzymie środki pochłaniały zarówno dotacje do cen jak i obsługa kartek: 200 tys. osób było zatrudnionych przy ich kolportażu, 40 tys. przy rozliczeniach i 6 tys. przy kontroli. I chociaż reglamentacja była dla władzy wygodna, nie brakowało zdających sobie sprawę, że na dłuższą metę nie wytrzyma tego żadna gospodarka. Nie chodziło tylko o koszty czy hamowanie wszelkich procesów rynkowych, lecz także o to, że reglamentacja rozbudziła popyt na mięso wśród ludzi jedzących dotąd mniej lub zaopatrujących się z innych źródeł."

 

MIĘDZY MODERNIZACJĽ A MARNOTRAWSTWEM Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej nr 2 luty 2002 r.

"...Silna militaryzacja przemysłu rozpoczęła się w okresie kryzysu wywołanego wojną koreańską. Różne gałęzie przemysłu zaczęły pracować na rzecz zbrojeniówki. Szacuje się, że wydatki na zbrojenia w latach 1950-1955 wyniosły około 4 mld dolarów [= 29,5 mld USD w 2005]. Pod koniec realizacji planu sześcioletniego na potrzeby wojska pracowało 166 zakładów. Liczebność armii wzrosła ze 140 tys. w 1948 r. do ponad 400 tys. w 1953 r. Wydatki na infrastrukturę pochłonęły miliard ówczesnych dolarów - wybudowano wtedy między innymi kilka linii kolejowych prowadzących do granicy wschodniej, stacje przeładunkowe, również lotniska wojskowe w Modlinie i na Bemowie. Takie zmiany dotyczyły nie tylko Polski."

"Reformy gospodarcze w PRL (1982-1989) - Próba ratowania socjalizmu " (Dariusz T. Grala) str 37

"...Według ustaleń londyńskiego Instytutu Studiów Strategicznych wydatki militarne PRL w latach 1981-1985 wzrastały średnio o 14% rocznie. Tylko w 1981 r. rząd komunistyczny na wydatki wojskowe przenaczył 5,5 mld USD [warte ok. 11,5 mld USD w 2005] mimo narastającego kryzysu gospodarczego i społecznego. [...] W drugiej połowie lat   siedemdziesiątych, kiedy gospodarka polska zwalniała i narastały trudności w zaopatrzeniu rynku wewnętrznego oraz obsłudze zadłużenia zewnętrznego w państwach kapitalistycznych, rząd powinien radykalnie zredukować wydatki na zbrojenia, które stanowiły 5 proc. nakładów państwa."

przypis 35 : "... za ustaleniami J. Kofmana i W. Roszkowskiego, którzy dysponujac źródłami angielskimi, określili wydatki zbrojeniowe PRL jako 8,3 PKB w 1983"

http://facet.interia.pl/ciekawostki/popularnonaukowe/news/kiedys-to-sie-pilo,1089898,4822

„...Zyski czerpane z państwowego monopolu spirytusowego były w czasach PRL jedną z ważniejszych pozycji budżetowych. W 1947 r. sięgnęły ok. 13 proc. całego budżetu, a rok później wyniosły już ponad 15 proc. Wyniki przeprowadzonej przez Kosińskiego analizy wykazują, że w połowie lat 50. wpływy ze sprzedaży alkoholu stanowiły ok. 11 proc. budżetu, w 1960 r. - ok. 9 proc., w 1970 r.

- ok. 11,5 proc., w 1975 r. - ok. 12,5 proc.. W 1980 r. przekroczyły 14 proc., co było skutkiem z jednej strony rekordowych zakupów trunków monopolowych, z drugiej - załamania gospodarki i spadku innych dochodów. „





STATYSTYKA

http://www.anonimus.com.pl/WB.html :

„...W szczegółach natomiast dobrze wiem, że np. w mleczarstwie statystyczna wydajność, rzekomo  pracy, liczona wartością produkcji na jednego zatrudnionego, była tym wyższa, im mniej produkowano a więcej „przerzucano” (surowca zaliczanego  „przy przerzutach” do produkcji i to po wyższych od faktycznej produkcji cenach: „cuda”  związane z błędną metodologią GUS i z systemem dotacji. Z tego „statystyka” rozumiała  „ani be, ani me”)  od jednej mleczarni do drugiej, prawie po całej Polsce. Jeśli ktoś, w tych warunkach, nagle zmniejszał  przerzuty a zwiększał produkcję, to ze statystycznych tego skutków musiał umieć albo dobrze się tłumaczyć, albo trafić na wyrozumiałych urzędników, którzy rozumieli, że tak musi być  i dawali mu spokój.

[...]

W budownictwie statystyczna wydajność pracy też  nie wiele miała wspólnego z prawdziwą wydajnością pracy, natomiast decydował o niej rodzaj robót i stan naciągania (retuszowania) danych: im więcej nowych robót, tym wyższa „wydajność pracy”, jak przyszło kończyć i oddać,  co się wcześniej niedokończyło, zaliczyło,  „retuszowało”: statystyczna wydajność leciała „na łeb na szyję” w dół– zdarzała się nawet minusowa.

[...]

Wydajność pracy można było też tworzyć „organizacyjnie”: to co kiedyś było tylko kosztem, teraz dla potrzeb zwiększenia produkcji, coś tam podzielono, wydzielono i produkcja  statystycznie  „rosła  jak cholera”;  trzeba było tylko uważać, żeby się „księgowo” i  „statystycznie” nie zaplątać, w produkcji  podstawowej, pomocniczej, obrotach wewnętrznych, w obrocie  globalnym; a w planach i rozliczeniach – także w warunkach porównywalnych, żeby „nie podpaść z przesadnie dobrymi efektami ekonomicznymi, i na później też coś zostało.
Słowem, papier był cierpliwy, statystyka głupia, władza wyrozumiała  (żeby Polska rosła w siłę...) i też nie zanadto mądra. W poszczególnych  przedsiębiorstwach nawet można było ustalić cykle wzlotów i upadków „statystycznych” (kiedyś trzeba było oddać, co się wcześniej zaliczyło) oraz związki przyczynowo-skutkowe z polityką inwestycyjną, portfelem zleceń itp.

 

ROLNICTWO

http://www.niniwa2.cba.pl/komunizm_wies_i_chlopi_w_prl_ipn.htm

"...W 1950 r. wprowadzono planowy skup zboża, który początkowo miał formę deklaracji, przy czym przyznawano na gminę jakiś limit, który należało zrealizować. Rok później dostawy obowiązkowe zostały usankcjonowane, uchwalono odpowiednie ustawy. Wprowadzono obowiązkowe dostawy zbóż i ziemniaków, a następnie, począwszy od 1952 r., mleka i zwierząt rzeźnych. Taka polityka nie pozwalała na specjalizację gospodarstw rolnych. Nieważne, że ktoś miał 15 krów, musiał również oddać kartofle. Efekt był taki, że nie można było skoncentrować się na jednej uprawie czy hodowli. Chłopi musieli prowadzić gospodarkę pod kątem tych dostaw, co oczywiście podwyższało koszty produkcji."

"...Często spotykałem się nawet z informacjami, że chłopi uważali kontyngent z okresu okupacji za mniej uciążliwy aniżeli obowiązkowe dostawy w latach pięćdziesiątych.[...] Porównywano je również z rentą feudalną. Opór wobec kolektywizacji i dostaw wynikał z zagrożenia podstawowych wartości. I w tym okresie zweryfikowały się postawy ludzi, którzy po 1945 r. związali się z władzą komunistyczną, weszli w struktury administracji państwowej, samorządowej. W latach 1949-1955 przeprowadzono czystkę w lokalnych strukturach państwowych i samorządowych według kryterium stosunku do kolektywizacji i dostaw obowiązkowych. Gdy ktoś nie okazywał entuzjazmu dla tej idei, "przeciągał sprawę", jak to się wówczas mówiło, był usuwany ze stanowiska i często podlegał represjom. Czystka objęła ponad 30 tys. osób. Gdy ktoś zwlekał z dostawą obowiązkową, był karany w systemie karno-administracyjnym, grzywną albo aresztem. Tak ukarano ponad pół miliona chłopów.[...] Przytoczę tylko jedną historię ukazującą los mieszkańców wsi w tym czasie. Bez nakazu aresztowano na trzy miesiące chłopa, który z jakichś powodów nie dostarczył obowiązkowych świadczeń. Osadzono go w obozie na Sikawie, bez żadnego dokumentu. Niektórzy więźniowie trafiali stamtąd do pracy w kopalniach. Gdy ktoś zgłaszał się dobrowolnie, dzień pracy w kopalni liczył się podwójnie czy potrójnie. Ale ponieważ ten chłop nie ma dokumentu na to, że był w obozie, że pracował w kopalni, nie ma prawa do żadnych rekompensat z tego tytułu."

"...Po 1976 r., po załamaniu się gierkowskiej strategii gospodarczej, podjęto pewne kroki dotyczące rozwoju sektora socjalnego na wsi. Pojawiła się ustawa o emerytalnym zaopatrzeniu rolników, wszyscy chłopi zostali zmuszeni do płacenia składek emerytalnych, ale emerytury mieli otrzymać tylko ci, którzy w ciągu roku oddawali na rzecz państwa towary wartości około 150 tys. złotych. W ten sposób wypompowywano pieniądze ze wsi, nie gwarantując w późniejszym okresie godziwego życia rolnikom. Należy pamiętać, że w tym okresie następował proces starzenia się społeczeństwa wiejskiego, a nie wszyscy gospodarze mieli spadkobierców. Rolnicy mieli zagwarantowaną rentę, jeżeli oddali ziemię do państwowego funduszu ziemi, który nie mógł jej przekazywać w ręce innych chłopów indywidualnych, a jedynie spółdzielniom, pegeerom albo kółkom rolniczym."

http://www.psl.org.pl/wladze/kp/biuletyn/blt1999.htm

"..Wprowadzone przez Niemców w latach okupacji kontyngenty produktów rolnych, które ściągano z całą bezględnością, prawie bez zapłaty - zostały utrzymane w PRL- u i trwały do 1972 roku. Obejmowały zboża, zwierzęta rzeźne, mleko a nawet ziemniaki. Jak pisze Henryk Noga ("Wieści"nr 41/99) w 1952 r. zboża w ramach obowiązkowych dostaw stanowiły 92,6 proc. całości skupu zbóż a cena kwintala żyta w ramach tych dostaw wynosiła 57,64 zł, przy cenie dostaw ponadobowiązkowych - 185,00 zł. Ziemniaki stanowiły 77,7 proc. całego skupu a ich cena 18,56 zł/q ( dostawy ponadobowiązkowe - 27,80 zł/q). Odpowiednio żywiec wieprzowy stanowił 55, 3 proc. całego skupu - przy cenie 6,00 zł/kg (dostawy ponadobowiązkowe - 13, 29 zł/kg). Dostawy obowiązkowe obejmowały w 1952 r. - 50,8 proc. całego skupowanego mleka. "

 

http://newspaper.org.pl/teksty/prl_dla_wybranych.php

"...1 stycznia 1972 roku zniesiono dostawy obowiązkowe, zaś chłopi uzyskali możliwość zwiększenia areału swojego gospodarstwa ponad 15 ha. W 1972 roku rolnicy objęci zostali systemem państwowej ochrony zdrowia, zaś w 1977 roku uzyskali prawo do świadczeń emerytalno-zdrowotnych."

http://www.prawo.lex.pl/czasopisma/uwrmis/znaczrus.html

"...System ubezpieczenia społecznego rolników został wprowadzony w Polsce dopiero w 1978 r. Dwie pierwsze ustawy, zarówno ustawa z 27 października 1977 r. o zaopatrzeniu emerytalnym oraz innych świadczeniach dla rolników i ich rodzin, jak i ustawa z 14 grudnia 1982 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników indywidualnych i członków ich rodzin zakładały, że składki rolników będą pokrywać wydatki na świadczenia w 1/3 ich wysokości."

http://www.prawo.lex.pl/czasopisma/rejent/przenies.html

http://www.historia.terramail.pl/opracowania/wspolczesna/polityka_gospodarcza_prl.html

"...Rolnictwo indywidualne uzyskiwało lepsze wyniki przy czterokrotnie gorszym wyposażeniu technicznym produkcji, trzykrotnie niższym zużyciu pasz i nawozów sztucznych. Władze jednak z uporem kontynuowały wywieranie presji, by rolnicy indywidualni oddawali ziemię państwu.
Celowi temu służyły ustawy z 29 maja 1974 roku o przekazaniu gospodarstw prywatnych za rentę oraz z 27 października 1977 roku o zaopatrzeniu emerytalnym rolników indywidualnych, przedstawione jako dobrodziejstwo systemu, a w rzeczywistości stanowiące ukrytą formę kolektywizacji."

"...Przełomowym dla polskiego rolnictwa okazał się rok 1974, gdy po raz pierwszy w historii Polska stała się netto importerem żywności. Wzrost płac, związany ze "skokiem inwestycyjnym", bardzo zwiększał popyt na mięso. Ze względów politycznych władze wspierały więc hodowlę, a bojąc się reakcji robotników nie podwyższały cen detalicznych mięsa. Stopniowo rosły jednak koszty jego produkcji. Zwiększającemu się pogłowiu nie zapewniano dostatecznej podaży pasz krajowych, to też import pasz stale rósł. Druga połowa lat siedemdziesiątych przyniosła klęskę rolnictwa. Ogółem w latach 1976 - 1980 globalna produkcja rolnicza w PRL zmniejszyła się o 8%, a produkcja czysta aż o 19%. Produkcja czysta rolnictwa "uspołecznionego" zmniejszyła się w tym okresie o 69%. W katastrofalnym roku 1980 ogólna produkcja roślinna spadła o 15%, zwierzęca o 6%. Ziemniaków zebrano w 1980 roku 26,4 mln ton, czyli o 47% mniej niż w roku poprzednim. W tym przypadku przyczyną spadku był nieurodzaj, lecz nałożył się on na kryzys struktural-ny, związany z niską produktywnością sektora "uspołecznionego", oraz ze spadkiem opłacalności gospodarstw indywidualnych, zależnych w dużej mierze od państwowych cen. "

 

KORUPCJA I AFERY

Cytaty z artykułu : Między ćwierćtuszą a brzegiem talerza

"...Największe powstawały z szabru mienia poniemieckiego na ziemiach zachodnich i północnych. Z Polski centralnej wożono tam żywność, wracano zaś ze sprzętem gospodarstwa domowego, meblami, urządzeniami przemysłowymi. Aby zdobyć materiały budowlane, rozbierano zabudowę całych poniemieckich ulic. W byłych Prusach Wschodnich szabrownicy odbudowali nawet zniszczoną kolejkę wąskotorową do Ełku, by sprawniej wywozić łupy.
Nowym szlagierem czarnego rynku stały się ogromne dostawy UNRRA. Dary przysyłane przez tę ONZ-owską instytucję charytatywną rozkradano powszechnie. Spekulacyjnym rarytasem było właściwie wszystko, co zachodnie, od smalcu w blokach i brytyjskich mundurów z demobilu po krowy i konie.
Obfitość dóbr z UNRRA, z przemytu, nielegalnej produkcji i z kradzieży była w pierwszym roku po wojnie tak wielka, że obcokrajowcy uważali zaopatrzenie w Warszawie za dużo lepsze niż w Wiedniu, Pradze, Budapeszcie czy Paryżu. Na czarnym rynku nie brakowało ani żywności, ani nawet luksusowych zegarków i nylonów."

"...Wielkie miasta samoistnie wyspecjalizowały się w rozmaitych segmentach czarnego rynku. Łódź zasłynęła z nielegalnego handlu tkaninami, w Katowicach zaopatrywano się w niemieckie marki i samochody, Warszawa była zagłębiem bimbrownictwa, centrum handlu dolarami, złotem, brylantami."

"...Na wielką skalę nielegalnie fabrykowano i sprzedawano papierosy, handlowano zbożem i wykradanymi z wojska paliwem i częściami zamiennymi."

"...Czarny rynek to nie tylko spekulacja. To także kradzieże, bandyckie porachunki, oszukiwanie klientów. Lata 60. przyniosły lawinowy wzrost przemytu dzieł sztuki do Wiednia. Rezydowali tam pośrednicy zamawiający dzieła i skupujący je. Koniec lat 50. i lata 60. to czas wielkich czarnorynkowych afer, w które często zamieszane były ówczesne elity. W 1962 roku toczyło się dziewięć śledztw w wielkich sprawach, a już w następnym roku ujawniono 18 wielkich afer gospodarczych, w większości związanych z przemytem. Przemycali właściwie wszyscy, którzy mogli w miarę często wyjeżdżać za granicę: dyplomaci polscy i z ambasad obcych państw, pracownicy central handlu zagranicznego, artyści, dziennikarze, sportowcy. "

"...Charakterystyczną cechą największych afer doby gomułkowskiej był długi okres bezkarnego działania spekulantów. Siatka Wawrzeckiego funkcjonowała 12 lat, afera piotrkowska ciągnęła się przez lat 17, a węglowa jeszcze dłużej. Bez mocnego oparcia w elitach władzy średniego, wojewódzkiego szczebla było to niemożliwe. Po 1956 roku wielkie siatki spekulacyjne działające na rynku wewnętrznym, nieprowadzące na wielką skalę przemytu, miały podobny schemat: na jednym krańcu stali zakonspirowani, wysoko postawieni dyrektorzy państwowych sieci dystrybucyjnych, na drugim zaś - również zakonspirowani, wpływowi ludzie władzy średniego szczebla, dający polityczną ochronę, informacje, dojścia. Pomiędzy nimi rozpościerało się wiele długich łańcuchów pośredników i wykonawców - w sumie i po kilkaset osób."

""...w Treblince, odległej ok. 2 km od Małkini, miejscowa ludność wraz z żołnierzami wygrzebuje groby straconych i szuka w zwłokach złota i brylantów. Dokonują tych rzeczy przez wysadzanie grobów materiałami wybuchowymi, wskutek czego powstały szkody materialne w okolicy". W to makabryczne górnictwo odkrywkowe i handel zaangażowanych było wiele osób - wysadzających grunt żołnierzy, kopiących, najczęściej zresztą dzieci, oraz pośredników i jubilerów. Tylko w ciągu miesiąca po doniesieniu starosty z Ostrowi milicja aresztowała około 70 osób zamieszanych w ten proceder. "

"...Pegeery, spółdzielnie, rolnicze spółdzielnie produkcyjne miały obowiązek odstawienia całości mięsa z uboju do skupu centralnego przemysłu mięsnego. Z jednym wyjątkiem - ubojów selekcyjnych zwierząt chorych i kalekich. Z zestawień statystycznych wynika, że w połowie lat 80. ponad połowa zwierząt hodowlanych w pegeerach była chora lub kaleka i trzeba było natychmiast je dobić. No, jawna kpina. Z uspołecznionego sektora rolnictwa na czarny rynek wyciekały wtedy gigantyczne ilości mięsa."

"...Gdy po sierpniu 1980 roku opustoszały półki sklepowe, fala spekulacji ruszyła z niesamowitym impetem. [...] Już nie tylko spółdzielnie rolnicze i pegeery kantowały państwo, że choruje im połowa zwierząt i szybko trzeba je dobić. To samo wyprawiały wielkie zakłady przemysłowe organizujące tak zwany tucz przyzakładowy. "

"...Co rusz dochodziło do rzeczy wręcz niewyobrażalnych. Na przykład w 1981 roku w transporcie kolejowym zniknęło ponad tysiąc małych fiatów.[...] Załadowano na lory małe fiaty, przewieziono, rozładowano, policzono i było ich o tysiąc mniej. [...] sprzedano je na czarnym rynku i zalegalizowano. "

"...Czarny rynek w latach 80. stworzył rozległe nielegalne struktury gospodarcze. Ich bossowie albo sami należeli do komunistycznego establishmentu, albo mieli świetne powiązania z ludźmi władzy. Dysponowali przy tym zaufanymi, sprawnymi pomocnikami, własnymi sieciami dystrybucji, ogromnymi kapitałami i rozległymi kontaktami w administracji gospodarczej najrozmaitszych szczebli."

Cytaty z artykułu : Zmarnowane dolary - nadużycia korupcyjne w latach 70. - artykuł Krzysztofa Madeja

" ...O ile jednak w czasach Gomułki konsumpcja dóbr przez aparat była ograniczona (a przede wszystkim skrywana!), o tyle obecnie w dobrym tonie zaczęło być posiadanie daczy. Członkowie nomenklatury zaczęli się więc takich szybko dorabiać - głównie za publiczne pieniądze. Najbardziej spektakularnym przykładem może być działalność ministra budownictwa Adama Glazura, który wyłudził materiały i robociznę na budowę swojej willi od podległych sobie państwowych przedsiębiorstw. Wartość wyłudzeń wyceniono na ok. 2 mln ówczesnych złotych (kilkaset średnich pensji). O tym, że przykład dla takich działań szedł z samej góry świadczy, że zarówno I Sekretarz KC PZPR Edward Gierek jak i premier Jaroszewicz nabyli swoje nieruchomości od państwa po zaniżonych cenach. Opracowanie NIK, sporządzone na początku lat 80., pokazuje skalę tego zjawiska. We wzmiankowanym opracowaniu podobne zarzuty postawiono prawie wszystkim ówczesnym wojewodom i pierwszym sekretarzom wojewódzkim, a także większości członków rządu Jaroszewicza."

" ...Materiały kontrolno-śledcze MSW często informowały o sytuacjach podobnych do tej w szczecińskim Prezydium Miejskiej Rady Narodowej z 1972 r., gdzie urzędnicy z wydziału finansowego "systematycznie przyjmowali korzyści majątkowe za: zmniejszenie naliczonego podatku, uprzedzanie o terminach kontroli". Za te "usługi" przyjęli ok. pół miliona zł łapówek. Urzędnicy rad narodowych dorabiali sobie również kosztem chcących budować się rolników, gdyż m.in. w województwie lubelskim, krakowskim i łódzkim - jak wynika z materiałów Komendy Głównej MO - w pierwszej połowie lat. 70 pracownicy wydziałów budownictwa i architektury brali nagminnie łapówki za przydział blachy i cegieł rolnikom.
Szczególnie korupcjogenne w dekadzie gierkowskiej były zezwolenia ajencyjne. Najgłośniejsza afera z wydawaniem zezwoleń na działalność ajencyjną doprowadziła do głośnego procesu w Warszawie w latach 1979 - 1981, kiedy na ławie oskarżonych znalazło się kierownictwo Horteksu, oskarżone o przyjmowanie łapówek. Ilość przyjętych tą drogą łapówek szacowano na ponad 2 mln zł."

"...wielu bliższych i dalszych znajomych prezesa GUC Eugeniusza Dostojewskiego dzięki jego protekcji unikało odpraw celnych, co pozwalało im m.in. nielegalnie przewozić przez granicę ikony. W zamian za to Dostojewski otrzymywał m.in. kilkaset tysięcy złotych i sprzęt audiowizualny."

"...Największe straty przyniosła jednak działalność "peerelowskich menadżerów", których zadaniem miało być kupowanie za dolarowe kredyty licencji i maszyn. Logika systemu była jednak taka, iż osoby te bardziej były zainteresowane zarobieniem na "lewo" kilkuset dolarów, prezentami od zagranicznych kontrahentów typu złoty zegarek niż jakością kilkudziesięciomilionowych kontraktów, które zawierali."

"...Śledcze MSW badało w latach 1979 - 1980 sprawę kilkudziesięciu pracowników polskich przedsiębiorstw handlu zagranicznego Bumaru i Energopolu. Bezpośrednim powodem zainteresowania się ich działalnością była fatalna jakość zawartych kontraktów - m.in. sprowadzone w połowie lat 70. żurawie budowlane były w polskich warunkach bezużyteczne, a sprowadzone z Włoch zawory do rurociągów okazały się wadliwe. Tylko w tych sprawach straty skarbu państwa szacowano na kilkanaście milionów złotych."

"...Mieszkania w spółdzielniach przydzielano nie według przepisów spółdzielczych, lecz według specjalnych list, na których poczesne miejsce znajdowali partyjni aparatczycy, pracownicy MO, wojska i SB. Z kolei koszt łóżek szpitalnych przeznaczonych dla nomenklatury był kilkadziesiątkrotnie wyższy niż w powszechnym lecznictwie, a drogówka otrzymała zalecenie, by nie karać wysokich rangę funkcjonariuszy państwowych za wykroczenia i przestępstwa drogowe."

"...Ekipa lat siedemdziesiątych została rozliczona w następnej dekadzie, aczkolwiek bardzo wybiórczo. Mimo, że NIK zebrała dowody przeciwko całej ekipie gierkowskiej, przed sądem stanęli tylko szef Radiokomitetu Maciej Szczepański, szef GUC Eugeniusz Dostojewski, i minister budownictwa Adam Glazur.
Najbardziej spektakularny był proces szefa Radiokomitetu Macieja Szczepańskiego. Proces ten trwał ponad 2 lata (od stycznia 1982 r. do stycznia 1984 r.), a jednym ze świadków był b. sekretarz KC PZPR Edward Gierek. Sąd skazał Szczepańskiego na 8 lat pozbawienia wolności za przyjęcie w latach 70. łapówek wysokości 1,5 mln zł oraz zabór mienia Radiokomitetu na sumę ok. 3,5 mln zł. Zwolniono go jednak z więzienia w 1984 r. na mocy amnestii."

http://mazowsze.kraj.com.pl/1055621845,59635,.shtml

"...Patologie te nasiliły się znacznie w latach siedemdziesiątych. W znacznej części spółdzielni panowały zwyczaje podobne do opisanej w badaniach prof. Krzysztofa Kicińskiego, gdzie 20% mieszkań oddawano do dyspozycji rad narodowych, 30% MO i wojska, a 20% przydzielało kierownictwo za łapówki. Przykład szedł z góry - wg materiałów NIK - z początku lat 80. mieszkania, wille i działki budowlane mieli nabyć lub uzyskać za darmo wszyscy członkowie ekipy rządzącej w latach 70. - z pierwszym sekretarzem KC Edwardem Gierkiem i premierem Jaroszewiczem na czele (wytł. ASME)."

Cytaty z książki "Gierek" - J. Rolicki

"... w tamtych czasach Polska była jednym z nielicznych krajów w Europie, w których trzyletni samochód na giełdzie samochodowej był droższy bądź w oficjalnej cenie samochodu nowego. Była to sytuacja korupcjogenna i to na niskich szczeblach (urzędniczych i sklepowych) w skali bardzo powszechnej. Inną formą korumpowania społeczeństwa, zdaniem wielu osób, był szalony rozrost partii. W 1980 roku do PZPR należało w Polsce przeszło 3 miliony osób. Członkowei partii zdaniem bezpartyjnych, choć nie zawsze to odpowiadało prawdzie, mieli łatwiejszy dostęp do poszukiwanych dóbr konsumpcyjnych, a także do kariery."

 

ALKOHOLIZM, NARKOMANIA I BEZDOMNOŚĆ

 

http://www.bratalbert.org.pl/bezdom/konferencja.html

"...Okres od 1950 do 1981 r. był najcięższym okresem dla bezdomnych w Polsce. Władze komunistyczne, chcąc zmonopolizować i jednocześnie ograniczyć wszelką działalność opiekuńczą, natychmiastowym zarządzeniem zlikwidowały w roku 1950 kościelny "Caritas". Wszelkie kościelne i zakonne przytułki upadły. Dla zmylenia opinii publicznej pozostała tylko nazwa "Caritas" - instytucja poddana całkowicie władzom państwowym. Zakłady prowadzone przez ten fałszywy "Caritas" przyjmowały podopiecznych tylko ze skierowaniem od państwowej opieki społecznej. Bezdomni właściwie pozostali wtedy "na lodzie", bo choć przedwojenna ustawa z r.1929 na papierze dalej obowiązywała, to baza opiekuńcza prawie przestała istnieć. Nie było praktycznie możliwości dostania się do państwowego domu opieki. Na pierwszy plan wysuwały się państwowe domy rencistów i luksusowe domy pogodnej starości. Czasem udawało się jakiemuś zapalonemu opiekunowi społecznemu wepchnąć bezdomnego do państwowego domu opieki "na koszt Skarbu państwa", ale trzeba było karkołomnych wyczynów, aby tego dokonać. Nie istniała działalnośść pozarządowych organizacji społecznych i charytatywnych, gdyż była ona zakazana. Słowo "bezdomny" zostało objęte zapisem cenzury, gdyż ujawnianie problemu bezdomnych mogło kompromitować tzw. "ustrój sprawiedliwości społecznej". Ludzie znający od podszewki życie w PRL wiedzieli, że problem bezdomnych narasta. Wiedzieli o tym milicjanci, pracownicy opieki społecznej, lekarze i księża. Problem ten był jedynie łagodzony przez istnienie hoteli robotniczych, w których czy to podczas kampanii cukrowniczych, czy też podczas tworzenia nowych zakładów przemysłowych, kryła się cała armia ludzi samotnych, nie mających mieszkania. W większych miastach prezydenci dwa razy w roku wprowadzali tzw. tryb przyśpieszonego działania kolegiów ds. wykroczeń. Podczas tego "trybiku" sprzątano bezdomnych z dworców, z klatek schodowych, z parków i ulic i zamykano ich na trzy miesiące do więzień. Była to prawdziwa zabawa "w kotka i w myszkę", a nie próba rozwiązania problemu."

 

http://wiadomosci.polska.pl/specdlapolski/article,Polska_bezdomna,id,206579.htm

"Bezdomność stałą się widoczna dopiero po 1989 roku. Wielu Polaków sądzi, że w PRL-u (zgodnie z popularną zasadą: "za komuny było lepiej") tego problemu nie było. To mylny pogląd - w socjalistycznej Polsce bezdomność była skrzętnie ukrywana przez władze.

Jerzy Adam Marszałkowicz pisze w pracy o bezdomności w socjalizmie ("Pierwsze starania i postulaty przyjścia z pomocą bezdomnym w PRL"), że ludzie bezdomni istnieli od zarania Polski Ludowej. Najpierw przyczyną tego stanu była wojna, która pozbawiła dachu nad głową i perspektyw dziesiątki tysięcy ludzi. W kolejnych dekadach powodem była po prostu socjalistyczna bieda. Co ciekawe - przez ponad 40 lat istnienia PRL podejmowano wiele inicjatyw pomocy bezdomnym. Bez widocznych efektów - rządzący woleli ukrywać problem. Pierwsze prawdziwe schronisko powstało dopiero w 1981 roku we Wrocławiu - zostało założone przez Towarzystwo Pomocy im. Brata Alberta. Warto podkreślić, że dzieło pomocy ludziom z marginesu zainicjował w naszym kraju Kościół Katolicki. "

 

http://www.monar.org.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=5

"W latach 70 wraz z pojawieniem się nowych ruchów kontrkulturowych i kontestacyjnych, zwłaszcza hippisowskiego, będącego przejawem buntu młodzieży wobec dorosłego społeczeństwa i uznawanych przez nie zasad, zaczęła gwałtownie wzrastać liczba osób odurzających się środkami narkotycznymi.

Szacuje się, że w pierwszej połowie lat 70, było około 40 tysięcy osób uzależnionych od narkotyków, przy praktycznie nieistniejącej bazie dla leczenia odwykowego i rehabilitacji. Podejmowane przez Służbę Zdrowia i Milicję Obywatelską działania, miały na celu jedynie utrudnienie dostępu do środków odurzających, a nie ograniczenie popytu czy potrzeby brania narkotyków. Nie tworzono placówek leczniczych, nie prowadzono działań profilaktycznych i edukacyjnych. Wszystko to spowodowało wzrost liczby osób uzależnionych w drugiej połowie lat 70, wbrew oficjalnym danym statystycznym z tamtego okresu, które zgodnie z zaleceniami władz (?.... zakaz publicznego informowania o narkomanii i innych negatywnych zjawiskach społecznych....? 1974 rok) były znacznie zaniżone.
W tym czasie nastąpił przełom w rodzaju i sposobie pozyskiwania środków odurzających, pojawia się polska heroina produkowana domowym sposobem, opanowanym przez większość osób uzależnionych.
W takich realiach powstał pierwszy w Polsce - Ośrodek Leczenia Narkomanów ?MONAR? w Głoskowie (15.X.1978 rok), stworzony przez psychologa Marka Kotańskiego i grupę jego pacjentów ze Szpitala Psychiatrycznego w Garwolinie, uzależnionych od środków odurzających. Podstawą programu rehabilitacyjnego była społeczność terapeutyczna oraz pełnienie przez jej członków powierzanych im ról społecznych. W Głoskowie stworzono zręby polskiego systemu leczenia osób uzależnionych od narkotyków, którzy w latach 80 przyjął formułę Stowarzyszenia ?MONAR? i powołał do życia sieć placówek leczniczo - rehabilitacyjnych oraz poradni ambulatoryjno - diagnostycznych, zwanych Punktami Konsultacyjnymi."

 

https://hyperreal.info/node/1524

"...początkami zażywania narkotyków jako zjawiska społecznego o kształcie przypominającym dzisiejszy mamy do czynienia pod koniec lat 60-tych. Wówczas ograniczone było ono jednak do środowisk o charakterze subkulturowym, głównie hippisów. Narkomania jako zjawisko masowe zaistniała pod koniec lat 70-tych - przełomowe znaczenie miało tu opracowanie krajowych, domowych metod przetwarzania maku i produkcji "polskiej heroiny" (Staszewski, Borucka 1990), a największe jej nasilenie wystąpiło wraz z nastaniem kolejnej dekady. Polska narkomania była zjawiskiem bardzo specyficznym: ponad 90% osób uzależnionych stanowili użytkownicy opiatów rodzimej produkcji, wytwarzanych domowymi sposobami ze słomy makowej (Chruściel, Korozs 1988). Poza tym używano głównie farmaceutycznych śśrodków odurzających i psychotropowych, nierzadko pochodzących z włamań do aptek, oraz środków wziewnych (kleje, rozpuszczalniki)."

 

https://hyperreal.info/node/2351

"...W PRL, po chwilowym spadku spożycia, od 1950 r. alkohol wracał na dawne pozycje. Potwierdzała się teza, że jego spożycie ma związek z poczuciem wolności, poziomem życia, a nade wszystko z optymizmem i nadzieją. Im gorzej działo się w komunistycznym państwie, tym szybciej wzrastała konsumpcja gorzałki. Pół litra na głowę stało się nieodłącznym atrybutem dobrego przyjęcia i zabawy. W przełomowym 1980 r. pito więcej niż podczas okupacji niemieckiej - 6 litrów spirytusu na statystyczną głowę, a dane te nie uwzględniają powszechnego bimbrownictwa! Trudno powiedzieć, na ile celowe rozpijanie było prawdą, a na ile dawały o sobie znać fatalne zaszłości pijackiej obyczajowości polskiej lub to, że bankrutująca władza komunistyczna prócz wódy nie miała nic do zaoferowania "w temacie chleba i igrzysk".

Charakterystyczną rzeczą był też gwałtowny spadek spożycia alkoholu podczas sukcesów Solidarnośści w tymże 1980 r., gdy zaświeciła lampka nadziei wolności i godniejszego życia. Ale już stan wojenny natychmiast cofnął nas w stan opilstwa, gdyż obok reglamentowanej, a dostępnej po godzinie 13 wódki państwowej, powszechnie pito pędzony domowymi sposobami bimber. Pijak polski wrócił do roli swojaka, nietykalnej świętej krowy."

http://newspaper.org.pl/teksty/prl_dla_wybranych.php

"...Istotnym problemem społecznym, wynikłym pośrednio ze złego stanu gospodarki, ogólną apatią społeczeństwa, był problem alkoholizmu. W 1980 roku było ponad milion alkoholików, zaś 2/5 alkoholu wypijano podobno w miejscu pracy, co dodatkowo powodowało spadek wydajności pracowników."



http://facet.interia.pl/ciekawostki/popularnonaukowe/news/kiedys-to-sie-pilo,1089898,4822

„...W roku 1938 statystyczny mieszkaniec II RP wypił 1,5 litra alkoholu (w przeliczeniu na czysty spirytus). W pierwszych latach powojennych ten wskaźnik wynosił 2,2 litra, a w roku 1956 - 3,2 litra. Do połowy lat 60. tendencja wzrostowa utrzymywała się, a od połowy lat 60. nabrała przyspieszenia. W 1965 r. "statystyczny" Polak wypił 4,1 litra czystego alkoholu, w 1970 r. - już 5,1 litra.

- Był to jednak dopiero początek prawdziwej fali powszechnego pijaństwa, które rozpętało się w latach 70. Pod koniec dekady wypijano rocznie blisko 300 mln litrów alkoholu, co w przeliczeniu na głowę mieszkańca dawało ok. 8,6 litra...”